pokolenie
Dodane przez Arecki dnia Styczeń 06 2018 19:48:53
jakie macie pomysły by zachęcić rdzennych mieszkańców waszych miejscowości do poszanowania środowiska. Przykład mojej wsi:
1) wylewanie szamba do rowu nagminne a "najgorsze co zmoze zrobić gmina to wybudowanie kanalizacji bo trzeba sie podłaczyć - Panie toż to straszne!"

2) palenie wszystkiego jak piromania - plastiki, wypalanie łąk, śmieci itp Ogień rozwiązaniem na każdy ból... Smród, spaliny rakotwórcze - Panie toż to tylko śmieci!

Pocieszające jest to że po wprowadzeniu przez okoliczny zakład komunalny odbioru śmieci segregowanych raz na miesiąc za darmo i w nieograniczonej ilości dużo ludzi oddaje choćby szkło.
Martwiące to że zakład obsługujący ścieki nie słyszał o czymś takim jak umowa na regularny odbiór ścieków i nie jest w stanie określić kiedy przyjedzie - full spontan jak to się mówi.

Zasłyszane: kontrole w innych gminach pod kątem posiadania faktur na wywóz ścieków u osób posiadających szamba - popieram!
Do odbioru budynku przez Powiatowy Inspektorat Budowlany wymagana umowa na wywóz śmieci i/lub ścieków - popieram starego pokolenia niestety się juz nie zmieni, a ich przyzwyczajeń to już calkiem.
U mnie w mieście jest wszystko pięknie uregulowane, wymagania przestrzegane, ale moja okolica (raczej mocno zasiedziani tubylce - starsze towarzystwo) tak jak piszesz, wszystko do pieca, łącznie z butelakmi szklanymi bo długo ciepło trzymają Oczywiście działą pełna segregacja odpadów i systematyczny odbiór, łącznie z odpadami wielkogabarytowymi.
No cóż, tego nie zmienimy, chyba jedynie wybić to towarzystwo.
Szkoda ze oba powyższe nie dzieją się u nas
Aha a żeby nie było ze jestem hipokrytą to segregujemy śmieci i wywozimy szambo do oczyszczalni w sasiedniej gminie (bo tam z nami zechciano podpisac umowe - przyjezdzaja 2x w miesiacu i nawet nie wiem ze mam szambo pomijajac bolesne przypomnienie na koniec miesiąca) No i oczywiście mamy kompostownik
Rozszerzona zawartość newsa
ponieważ mieszkamy na mini "osiedlu" (6 domków) i mamy wspólny smietnik, zaproponowałam, by podpisac z MPO umowe na podstawienie dla naszego osiedla kubłow na papier, szkło, plastik - bo do dzwonów mamy kawalek, a mnóstwo się tego zbiera. Na takie hasło odzewem były wybitnie zdziwione miny sąsiadów "a po cóz?"
*w naszej okolicy nie ma ani jednego publicznego kosza na śmieci. Ciekawe dlaczego? czy spacerujący maja "ekologicznie" wyrzucac śmieci w krzaki? bądź ukradkiem na czyjąś posesję?

Na nieodległej wsi palenie wszystkiego i wylewanie szamba do potoka to normalka.

Nie wiem jak tych ludzi przekonać. Chyba dopiero dla pokolenia naszych dzieci zagadnienia typu "segregowanie śmieci" nie będą zagadnieniami tylko oczywista codziennościa...